Analizy Rynku

Rynek nieruchomości za 10 lat. Jak demografia zmieni mieszkania i biura

Prezesi JLL, Yareal i PINK ostrzegają: demografia będzie kluczowa. Emerytów czeka 200 mld zł siły nabywczej. Koniec monofunkcji w budownictwie.

Redakcja · 14 czerwca 2026
A view of the emerging skyline in Phnom Penh with modern skyscrapers under construction.
Fot. Piseth Mao / Pexels · Pexels License

Polska nieruchomościowa czeka na fundamentalną zmianę strukturalną napędzaną demografią — to główny wniosek z dyskusji prezesów największych firm branży podczas Forum Rynku Nieruchomości w Sopocie. Zmiany będą dotyczyć nie tylko cen i popytu, ale całego modelu, w jaki projektuje się i buduje mieszkania, biura i centra handlowe.

Demografia: 2 miliony pracowników zniknie, pojawią się bogaci emeryci

Mateusz Bonca, prezes JLL, wskazał na paradoks polskiego rynku pracy: do 2035 roku z rynku pracy zniknie około 2 milionów ludzi w wieku 30–45 lat, ale równocześnie pojawi się miliony emerytów o znacznej sile nabywczej. Ich łączna siła nabywcza wyniesie około 200 miliardów złotych — i co ważne, 90 procent z nich nie będzie obciążonych długami hipotecznymi.

Emeryci już dzisiaj wydają 7–8 miliardów złotych rocznie na nieruchomości. To oznacza, że popyt na rynku mieszkaniowym nie zniknie, ale zmieni się jego charakter: zamiast młodych rodzin szukających pierwszego mieszkania, będziemy mieć starszych ludzi poszukujących downsizingu, mieszkań bliżej usług medycznych, czy inwestycji dla bezpieczeństwa finansowego.

“Demografia zaczyna podpierać rynek. Ten trend nabiera tempa” — powiedział Bonca, podkreślając, że profesjonalizacja i dojrzewanie rynku będzie bardzo szybkie. Fragmentacja rynku nieruchomości nie jest klasycznym narzędziem budowania płynności, ale pozwoli na jej podtrzymanie w obliczu tych zmian strukturalnych.

Koniec monofunkcji: mieszkania + biura + handel w jednym projekcie

Jacek Zengteler, prezes Yareal Polska, ostrzegł, że fragmentacja rynku stanowi zarówno szansę, jak i zagrożenie dla deweloperów. Problem polega na tym, że czas realizacji projektów jest długi: zanim deweloper zacznie budować, musi rok wcześniej zacząć projektować. W tym czasie świat się zmienia — a elastyczność dostosowywania się jest mocno ograniczona.

Dlatego właśnie koniec monofunkcji to nie trend, ale konieczność. Projekty, które łączą mieszkania, biura, handel i usługi, lepiej wpisują się w miasta i potrzeby mieszkańców. “Już dzisiaj widzimy projekty zrealizowane, które łączą różne funkcje i różne grupy docelowe — one najlepiej wpisują się w nasze miasta” — powiedział Zengteler.

Ale co to oznacza dla deweloperów? Muszą oni zrewidować swoją strategię realizacji co rok, choć strategia główna (gdzie chcemy iść, jakie są nasze kompetencje) pozostaje stała. Mieszkania, które budowano 10–15 lat temu, już dzisiaj wyglądają inaczej — mają inne plany, inne udogodnienia, inną filozofię użytkownika.

Przeznaczenie nieruchomości nie jest dane na zawsze

Kluczowy wgląd: przeznaczenie terenu (czy to mieszkania, biura, czy handel) nie jest stałe. Dokumenty planistyczne określają, co można zbudować, ale ostateczna decyzja powinna opierać się na kontekście miejsca i wartościach, które będziemy w stanie zaoferować inwestorom.

Zengteler podkreślił, że Yareal Polska kupuje działki tam, gdzie są dostępne, ale również takie, które wpisują się w strategię firmy. To oznacza, że deweloper nie może być bierny wobec rynku — musi aktywnie szukać terenów, które będą miały sens w perspektywie 10–15 lat.

Jak się dostosować? Otwartość na zmiany, ale bez pędu za trendami

Paweł Toński, prezes zarządu PINK, zaproponował praktyczną radę: bądźmy otwarci na to, co się zmienia, ale pilnujmy się, żeby nie pójść za bardzo w trendy, które dzisiaj są modne, a za dwa lata nikt nam za nie nie zapłaci. Trend demograficzny się nie zmieni — to pewna przesłanka. Ale trendy architektoniczne, technologiczne czy związane z pracą zdalną mogą się zmienić szybko.

To oznacza, że deweloperzy muszą:

  1. Zrozumieć dynamikę na poziomie powiatu, nie tylko dużych miast — fragmentacja rynku wymaga precyzyjnej analizy, gdzie ludzie się będą przeprowadzać i jakie funkcje będą im potrzebne.

  2. Projektować elastyczne przestrzenie — mieszkania i biura, które łatwo się adaptują do zmian użytkowania (np. home office, wielofunkcyjne sale).

  3. Obserwować, ale nie ślepo podążać za trendami — nowoczesne materiały, smart home czy biura bez stanowisk to trendy, ale mogą być efemeryczne.

  4. Inwestować w zrozumienie kontekstu — każdy teren ma inny potencjał, zależy od infrastruktury, demografii, dostępu do usług.

Co to oznacza dla kupujących i inwestorów?

Dla osób szukających mieszkania lub biura oznacza to, że podaż będzie coraz bardziej dostosowana do rzeczywistych potrzeb — zamiast jednakowych bloków, będziemy mieć projekty, które łączą różne funkcje i mogą się zmienić wraz z zmieniającym się trybem życia.

Dla inwestorów to oznacza większą złożoność analizy rynku — nie wystarczy już patrzeć na ceny w danym mieście, trzeba zrozumieć dynamikę demograficzną, plany urbanistyczne i to, jakie wartości będą poszukiwane za kilka lat. Ale też — dla tych, którzy dobrze przeanalizują rynek — większe szanse na zwrot z inwestycji.

Główny wniosek jest taki: rynek nieruchomości za 10 lat będzie bardziej złożony, bardziej pofragmentowany, ale też bardziej dostosowany do rzeczywistych potrzeb. Deweloperzy, którzy będą w stanie szybko się adaptować i myśleć długoterminowo, będą mieć przewagę konkurencyjną.

Najczęstsze pytania

Jak demografia wpłynie na rynek nieruchomości w Polsce?

Polska straci 2 miliony pracowników w wieku 30–45 lat, ale przybyędzie miliony emerytów o łącznej sile nabywczej około 200 miliardów złotych. 90 proc. z nich nie będzie zadłużonych, a już teraz wydają 7–8 miliardów złotych rocznie na nieruchomości — to zmieni strukturę popytu na mieszkania i usługi.

Czy monofunkcyjne projekty mieszkaniowe mają przyszłość?

Nie — według prezesów branży koniec monofunkcji to trend, który już się realizuje. Projekty łączące mieszkania, biura, handel i usługi lepiej wpisują się w miasta i potrzeby mieszkańców, którzy oczekują wielofunkcyjnych przestrzeni.

Co to fragmentacja rynku nieruchomości?

Fragmentacja to rozbicie jednorodnego rynku na mniejsze segmenty o różnych dynamikach — np. rynek mieszkaniowy w małych miastach różni się od warszawskiego. Pozwala na bardziej precyzyjne dostosowanie produktów, ale utrudnia budowanie dużych portfeli.

Jak deweloperzy powinni planować projekty na kolejne 10–15 lat?

Muszą patrzeć na strategię firmy i kompetencje, ale rewidować sposób realizacji co rok. Kluczowe jest zrozumienie kontekstu miejsca (gdzie ludzie się przeprowadzą, jak będą pracować) i przewidzenie, jakie wartości będą poszukiwane za 5–10 lat.

Jakie segmenty rynku nieruchomości znikną w ciągu 10 lat?

Żaden segment nie zniknie całkowicie — mieszkania, biura i handel się zmienią i dostosują do nowego trybu życia. Trend demograficzny jest pewny, ale trendy modne mogą się zmienić za 2–3 lata.

Na podstawie: Bankier.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.