Analizy Rynku

GUS vs rynek: dlaczego wskaźnik budowy mieszkań nie odzwierciedla cen

Wskaźnik GUS wzrósł o 14 proc., ale ceny transakcyjne rosną wolniej. Dowiedz się, jakie koszty pomija oficjalny wskaźnik i jak to wpływa na rzeczywiste ceny…

25.08.2026 — Tomasz Wyrzykowski
House key and euro bills depicting real estate and financial themes.
Fot. Jakub Zerdzicki / Pexels · Pexels License

Wskaźnik kosztów budowy mieszkań publikowany przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) w II kwartale 2026 wyniósł 7 950 zł za metr kwadratowy powierzchni użytkowej (PUM) i wzrósł o 14 proc. w stosunku do roku poprzedniego, jednak rzeczywiste ceny, które płacą kupujący na rynku nieruchomości, są znacznie wyższe i rosną znacznie wolniej.

Czym dokładnie mierzy wskaźnik GUS?

Wskaźnik kosztów budowy mieszkań to miara, która odzwierciedla wydatki poniesione bezpośrednio na budowę. Obejmuje on cztery główne kategorie: materiały budowlane, robociznę, sprzęt oraz wydatki ogólne związane z procesem budowy. Warto jednak pamiętać, że wskaźnik ma istotne ograniczenia — dotyczy wyłącznie budynków wielomieszkaniowych, pomijając całkowicie domy jednorodzinne, które stanowią znaczną część rynku mieszkaniowego.

Kluczową cechą tego wskaźnika jest to, co NIE obejmuje. Pominięte zostały trzy istotne komponenty ceny końcowej mieszkania: cena gruntu, marża dewelopera oraz koszty marketingu i sprzedaży. Ta luka w pomiarze jest fundamentalna dla zrozumienia, dlaczego wskaźnik GUS i rzeczywiste ceny mieszkań mogą się poruszać w zupełnie różnych kierunkach.

Ile kosztuje grunt w stosunku do ceny mieszkania?

Cena gruntu stanowi znaczący udział w końcowej wartości nieruchomości, szczególnie w dużych miastach. W aglomeracjach, gdzie popyt na mieszkania jest wysoki, koszt terenu może sięgać 20–30 proc. całkowitej wartości lokalu. To oznacza, że jeśli mieszkanie kosztuje 500 tys. zł, grunt może stanowić 100–150 tys. zł tej kwoty.

Marża dewelopera to kolejny element nieobecny w wskaźniku GUS. Deweloperzy muszą pokryć koszty projektowania, uzyskania pozwoleń, nadzoru budowy, a także zysk z inwestycji. Koszty marketingu, reklamy i obsługi sprzedaży również nie są uwzględniane w oficjalnym wskaźniku kosztów budowy.

Jak rzeczywiste ceny mieszkań odbiegają od wskaźnika?

Porównanie wskaźnika GUS z rzeczywistymi cenami transakcyjnymi ujawnia znaczną lukę. W II kwartale 2026 wskaźnik GUS wyniósł 7 950 zł/m², ale średnia cena transakcyjna na rynku pierwotnym w siedmiu dużych miastach wyniosła 14 444 zł/m² — prawie dwukrotnie więcej.

ParametrII kw. 2026Zmiana r/r
Wskaźnik GUS (PUM)7 950 zł/m²+14,0%
Rynek pierwotny (7 miast)14 444 zł/m²+0,6%
Rynek pierwotny (10 miast)11 037 zł/m²+3,1%
Rynek wtórny (7 miast)13 657 zł/m²+0,7%
Rynek wtórny (10 miast)9 125 zł/m²+2,6%

Dane pokazują interesujący paradoks: gdy wskaźnik GUS rośnie szybko (14 proc. rok do roku), ceny transakcyjne na rynku pierwotnym w siedmiu miastach rosną ledwie o 0,6 proc. To sugeruje, że wzrost kosztów budowy nie przełada się bezpośrednio na wzrost cen sprzedaży mieszkań dla konsumentów.

Dlaczego tempo wzrostu cen jest różne?

Różnica w tempie wzrostu wynika z kilku czynników. Po pierwsze, wskaźnik GUS mierzy koszty poniesione przez deweloperów, które mogą rosnąć szybko ze względu na inflację materiałów i wynagrodzeń. Po drugie, ceny transakcyjne na rynku pierwotnym zależą od popytu kupujących, dostępności kredytów hipotecznych i konkurencji między deweloperami.

W siedmiu największych miastach (gdzie ceny są najwyższe) wzrost cen transakcyjnych wyniósł zaledwie 0,6 proc. na rynku pierwotnym i 0,7 proc. na rynku wtórnym. Natomiast w dziesięciu miastach, gdzie ceny są niższe, wzrost był wyraźnie większy — odpowiednio 3,1 proc. i 2,6 proc. To wskazuje, że droższe lokalizacje wykazują większą stabilność cen, podczas gdy rynki mniej dojrzałe rosną szybciej.

Co to oznacza dla kupujących?

Dla osób poszukujących mieszkania ta analiza ma praktyczne znaczenie. Po pierwsze, wskaźnik GUS sam w sobie nie powinien być używany jako przewodnik do szacowania rzeczywistej ceny mieszkania — zawsze będzie znacznie niższy. Po drugie, różnica między ceną ofertową a ceną transakcyjną wynosi kilka do kilkunastu procent, co oznacza, że negocjacje mogą przynieść rzeczywiste oszczędności.

Kupujący powinni być świadomi, że wzrost wskaźnika kosztów budowy nie musi się przełożyć na proporcjonalny wzrost cen mieszkań, które będą kupować. Rynek pierwotny (nowe mieszkania) jest w dużych miastach stosunkowo stabilny, podczas gdy rynek wtórny (mieszkania używane) oferuje czasem lepsze ceny w stosunku do lokalizacji i stanu nieruchomości.

Najczęstsze pytania

Jaka jest różnica między wskaźnikiem GUS a ceną mieszkania?

Wskaźnik GUS mierzy wyłącznie koszty budowy (materiały, robocizna, sprzęt), podczas gdy cena mieszkania obejmuje również cenę gruntu, marżę dewelopera i koszty marketingu. Te dodatkowe elementy mogą stanowić 20–30 proc. wartości lokalu.

Dlaczego ceny mieszkań rosną wolniej niż wskaźnik GUS?

Wskaźnik GUS w II kwartale 2026 wzrósł o 14 proc. rok do roku, ale średnie ceny transakcyjne na rynku pierwotnym w siedmiu miastach wzrosły zaledwie o 0,6 proc. Różnica wynika z tego, że wskaźnik nie uwzględnia ceny gruntu i marż deweloperskich, które mogą się zmieniać niezależnie od kosztów budowy.

Czy wskaźnik GUS dotyczy wszystkich typów mieszkań?

Nie. Wskaźnik GUS obejmuje wyłącznie budynki wielomieszkaniowe, a nie domy jednorodzinne, co ogranicza jego przydatność dla pełnej oceny rynku mieszkaniowego.

Jaka jest rzeczywista średnia cena mieszkania na rynku pierwotnym?

W II kwartale 2026 średnia cena transakcyjna na rynku pierwotnym wyniosła 14 444 zł/m² w siedmiu dużych miastach i 11 037 zł/m² w dziesięciu miastach, znacznie powyżej wskaźnika kosztów budowy GUS.

Czym różnią się ceny na rynku pierwotnym od wtórnego?

W II kwartale 2026 rynek pierwotny (siedem miast) wykazywał średnią cenę 14 444 zł/m², a rynek wtórny 13 657 zł/m². Różnica wynika z tego, że nowe mieszkania zawierają marżę dewelopera, podczas gdy mieszkania używane odzwierciedlają rzeczywistą wartość rynkową.

Na podstawie: Business Insider Polska. Tekst opracowany redakcyjnie.