Analizy Rynku

Ceny mieszkań stabilne, ale rynek czeka na zmiany

Majowe dane z rynku mieszkaniowego pokazują stabilizację cen, ale bez szerokich obniżek. Czytaj analizę sytuacji na rynku pierwotnym.

Redakcja · 9 czerwca 2026
Miniature houses, Euro bills, and calculator representing real estate investment.
Fot. Jakub Zerdzicki / Pexels · Pexels License

Majowe dane nie wskazują na obniżki cen

Najnowsze dane z rynku mieszkaniowego przynoszą mieszane wiadomości dla potencjalnych nabywców. Maj tego roku nie przyniósł spodziewanego przez wielu spadku cen mieszkań, ale jednocześnie nie daje podstaw do optymistycznych prognoz szybkiego odbicia koniunktury. Wynika to z analizy Barometru Cen Mieszkań, która ukazuje bardziej złożoną sytuację na rynku pierwotnym.

Średnia cena za metr kwadratowy na siedmiu największych rynkach wzrosła zaledwie o 0,4 procent, osiągając poziom 16.071 złotych za metr kwadratowy. Sprzedaż natomiast niemal się nie zmieniła. Tego rodzaju dane sugerują, że rynek wchodzi w fazę stabilizacji, ale jest to stabilizacja o charakterze wyczekiwania, a nie pełnej siły.

Scenariusz na kolejne miesiące: konkurencja i ostrożność

Perspektywy na najbliższe miesiące wskazują na utrzymanie się stabilnych cen przy jednoczesnym wzroście konkurencji między projektami deweloperskimi. Sprzedaż staje się coraz bardziej ostrożna, zarówno ze strony deweloperów, którzy nie chcą obniżać cenników, jak i kupujących, którzy nie akceptują każdej proponowanej ceny.

Robert Chojnacki, założyciel i wiceprezes Tabelaofert, zwraca uwagę na fundamentalny problem rynku mieszkaniowego. Według jego analizy, niewystarczające jest samo zwiększanie podaży mieszkań. Kluczowe znaczenie ma dostosowanie oferty do rzeczywistych potrzeb i możliwości finansowych kupujących. Przez lata rynek działał w przekonaniu, że każda nowa podaż zostanie wchłonięta przez popyt. Dzisiaj założenie to przestaje być oczywiste.

Projekty dobrze wycenione mają lepsze szanse

W obecnych warunkach rynkowych lepiej radzą sobie inwestycje, które łączą kilka cech: są funkcjonalne, dobrze wycenione i położone w lokalizacjach odpowiadających rzeczywistym potrzebom nabywców. Projekty o mniej konkurencyjnej cenie lub słabszym produkcie muszą wykazać większą elastyczność w strategii sprzedażowej, aby przyciągnąć klientów.

To oznacza, że deweloperzy będą zmuszeni do bardziej precyzyjnego podejścia do projektowania i wyceny swoich inwestycji. Nie wystarczy już budować mieszkania w dużych ilościach — trzeba budować je z myślą o konkretnych potrzebach rynku.

Rynek coraz bardziej zróżnicowany lokalnie

Jedna z kluczowych obserwacji dotyczących majowych danych to rosnące zróżnicowanie sytuacji na poszczególnych rynkach lokalnych. Rynek pierwotny przestaje funkcjonować jak jeden organizm i coraz bardziej przypomina zbiór niezależnych rynków lokalnych.

Wzrost oferty w maju był przede wszystkim efektem nowych wprowadzeń w Poznaniu i Trójmieście. W Poznaniu liczba dostępnych mieszkań wzrosła o blisko 6 procent w ujęciu miesięcznym — w maju rozpoczęto sprzedaż prawie 800 lokali, czyli niemal tyle, ile w całym pierwszym kwartale roku. W Trójmieście oferta zwiększyła się o 4 procent po wprowadzeniu do sprzedaży około 1,1 tysiąca mieszkań.

Jednocześnie w innych miastach obserwuje się spadki dostępnych mieszkań. Warszawa, Katowice i Łódź zanotowały zmniejszenie liczby oferowanych lokali. To pokazuje, że rynek pierwotny coraz mocniej różnicuje się lokalnie — w jednych miastach deweloperzy zwiększają wybór, w innych oferta się kurczy.

Większa podaż nie gwarantuje szybszych decyzji

Zawartość oferty na siedmiu największych rynkach wyniosła 69,2 tysiąca mieszkań. Jednak większy wybór lokali nie przekłada się automatycznie na szybsze decyzje zakupowe. To wskazuje, że konkurencja o ostrożniejszego klienta staje się coraz bardziej intensywna.

Zróżnicowanie cen między miastami

Analiza zmian cen w ujęciu miesięcznym pokazuje, że deweloperzy mają dziś ograniczoną przestrzeń do podnoszenia cenników. W maju jedynie Trójmiasto wyraźniej wyłamało się z płaskiego obrazu rynku — średnia cena ofertowa wzrosła tam o 1,1 procent. W pozostałych miastach miesięczne zmiany nie przekroczyły 1 procenta.

Od początku roku największy wzrost średnich cen zanotowano w Warszawie — 5,1 procent. W Trójmieście wzrost wyniósł prawie 3 procent. Warto jednak pamiętać, że średnie ceny mogą być mylące, ponieważ są podnoszone przez droższe projekty i apartamenty premium.

Segment popularny a średnie ceny

Dla kupujących ważniejszym punktem odniesienia niż średnia cena dla całego miasta powinna być cena mieszkań o podobnym metrażu, standardzie i lokalizacji do tych, które realnie rozważają. W segmencie popularnym sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej niż sugerują dane dla całego miasta.

Najmocniej efekt podwyższania średniej ceną projektami premium widać w Trójmieście, gdzie mieszkania z segmentu popularnego są średnio o około 20 procent tańsze od średniej dla całego rynku. W Warszawie różnica wynosi około 15 procent, a w Krakowie i Poznaniu po około 10 procent.

Segment mieszkań gotowych słabnie

W maju gotowe mieszkania odpowiadały za blisko 26 procent sprzedaży, mniej niż w kwietniu, kiedy było to ponad 30 procent. Ta tendencja wskazuje na zmianę preferencji kupujących lub zmianę strategii deweloperów w oferowaniu mieszkań.

Podsumowanie: czekanie na jasne sygnały

Majowe dane z rynku mieszkaniowego potwierdzają, że rynek znajduje się w fazie przejściowej. Nie widać szerokich obniżek cen, ale też nie ma podstaw do oczekiwania szybkiego odbicia. Stabilizacja cen jest raczej efektem wyczekiwania obu stron niż oznaką pełnej siły rynku. Kupujący i deweloperzy czekają na jasne sygnały dotyczące przyszłego kierunku zmian na rynku nieruchomości.

Na podstawie: Money.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.